sobota, 24 listopada 2012

Krzyżacka zawierucha


Pisarstwo Jacka Komudy zawsze lubiłam, ponieważ autor ten potrafi oddać realia epoki z drobiazgowością, jakiej nie powstydziłby się najlepszy badacz historyczny. Co prawda tu również ogromną uwagę poświęcił technice walki na miecze - pewnie to jego osobiste hobby, wnosząc z tego, że Komuda lubi wszelkie spędy rycerstwa polskiego - ale kto nie ma swojego konika? Lubię ludzi z pasją, oni wiedzą coś na konkretny temat i nie mają czasu na wyłuskiwanie potknięć bliźnich.
Wracając do książki - opisuje się w niej ten moment w kontaktach sąsiedzkich Polski i Zakonu Krzyżackiego, kiedy wciąż jeszcze żywe jest wspomnienie triumfu spod Grunwaldu, tkwi ono solą w oku Krzyżakom. Rekompensują sobie oni tamtą porażkę zwycięstwem pod Chojnicami w 1454 roku. Co prawda o tej bitwie jest już mniej głośno, ale zwycięstwo jest niezaprzeczalne i Krzyżacy mogą z podniesioną głową powiedzieć, że w końcu wzięli odwet. Bitwa była okrutna, Komuda znakomicie opisał co znaczniejsze jej momenty.
Potem otrzymujemy dużo akcji, pościgów, knowań i układów. Prawdziwa powieść akcji.

Resztę można przeczytać na moim blogu.

2 komentarze:

  1. I najsłabsza, moim zdaniem, książka Komudy. Czytając miałem cały czas wrażenie, że pisana w pośpiechu, byle zdążyć na rocznicę. Zresztą sam Komuda mówił kiedyś, że pisana na zamówienie. Chyba też nie ma do niej serca.

    OdpowiedzUsuń